Rowerem na Mazury

19 czerwca 2025

Od jakiegoś czasu chciałem posmakować romantycznej jazdy na rowerze. Nie żadne wyścigi czy ultra maratony. Po prostu miałem ochotę wsiąść na rower i przejechać się dla frajdy. Długo zastanawiałem się, gdzie mogę pojechać. Tak, żeby wyjść z domu, wsiąść na rower i ruszyć przed siebie. Po przeglądaniu map i szukaniu inspiracji zdecydowałem, że jadę do Mikołajki. Przez wiele lat żeglowałem po Mazury, uwielbiam ten region, a że nigdy w życiu nie byłem tam na rowerze, stwierdziłem, że czas to zmienić. Kilka wieczorów poświęciłem na opracowanie trasy. W sumie miałem do przejechania około 250 km. Plan był prosty – w sobotę rano jadę rowerem do Mikołajek. Tam czeka na mnie Rafał, z którym w niedzielę i poniedziałek zwiedzamy Mazury na rowerach. Dzień wcześniej przygotowałem rower – przypiąłem sakwę podsiodłową, jedną na ramę i pod ramę, do tego mały plecak. Najważniejsze rzeczy do zabrania: zestaw naprawczy, łyżki do opon, dętki, powerbank i nawigacja.

 

 

Start Sobota rano – pobudka o 2:30. Plan był taki, żeby o 4:00 ruszyć w trasę. Poranna kawa, sprawdzenie czy wszystko zabrane – i można jechać. Chwilę po czwartej przejeżdżałem przez kładkę pieszo-rowerową nad Wisłą. Kierunek: Serock. Na początek trasa biegła wzdłuż Kanału Żerańskiego, szybkie odbicie na molo w Nieporęcie na zdjęcie o wschodzie słońca i dalej do Serocka na kawę. 40 km za mną – zostało jeszcze 210. Kolejne 30 km jechałem wzdłuż Narwi – czasem wałami, czasem obok nich – aż do Pułtusk. Wjazd do miasta prowadzi przez kładkę nad Narwią, z której widać zamek. Oczywiście trzeba było też przejechać przez najdłuższy rynek w Polsce, który znajduje się właśnie w Pułtusku. Następne miasto po drodze to Maków Mazowiecki – 95 km trasy i dobra okazja na uzupełnienie zapasów oraz szybkie śniadanie nad Zalewem Makowskim.

 

arrow left
arrow right

Strona www stworzona w kreatorze WebWave.